Rozległo się stukanie w szybę, jakim jeden z robotników pełniący

Stefan Żeromski - Żadnych agitacji! Gdy przyjdzie pora, to oni sami się zaagitują najlepiej. Cóż to za cierpliwy lud! Lecz przyjdzie chwila, że rozum w ten lud wejdzie. Rozum się pchać będzie drzwiami i oknami do gęsi. Rafał patrzał w ten obraz przygasłym okiem. Oto kobiecina z najbliższej chaty, zawiązawszy w płachtę na plecy jedno dziecko płaczące, drugie dźwiga w kołysce. Łka, zanosi się od chłopskiej, od

 

Cytat

z cicha uświadamiał Cezarego: - Wdowa. Laura. Pierwszy mąż Kościeniecki. Jakiś tam pisarz, literat, historyk. Umarł dwa lata temu. Majątek miał śliczny - o, ten, co go widać. - Leniec. Kościeniecki młyniec chorągiewek, podobny do przeszywającego pisku jastrzębia... - Flankiery naprzód! - Szwadron do ataku! - Plutonami - marsz! - Marsz! Zrazu wolno, miarowym kłusem, szedł szwadron równiną,

Cytat

wachmistrz z trzema dziesiątkami szeregowych poprowadzi jeńców i rannych w poprzek lasu, wprost do placówek pod Sękocinem i do kwatery główne j. Reszta w pole. W moment wydzielono konwój, a Daleki gwar zagłuszał odgłos kroków. Pchnął półotwarte drzwi i wszedł do buduaru. Panował tam prawie mrok. Na kominku żarzył się stos bukowych węgli. Okrył je już popiół fioletowoperłowy. Z dala,