Polichnowicz zaczął kręcić w palcach papierosa, założywszy nogę na
Stefan Żeromski czasu jesiennych szarug i zimowych odwilży, a wielkie letnie ulewy przepływały w poprzek tychże balów, gdyż niestety, spróchniałe i zbutwiałe przyciesie nie mogły ich już po staremu odeprzeć i
obszernym, a urządzonym w sposób nieco dziwny. Obok mebli wykwintnych stały tam graty najpospolitsze. Nie były to salony mieszkalnego domu, lecz męskie, kawalerskie pokoje. Niektóre z nich były
Cytat
żołnierzem, który stał nad błotem raszyńskim... Mocny Boże! Widziałem przecie tymi starymi oczyma, co już nie na jedno patrzały... Idź w kraj nie jako oficer, lecz jako zwiastun! - Prawdę
schorowaną i bezsilną załogę. Broń u nogi, ale śmierć zieje z oczu... Wtem, jakoby na komendę, staną przed szeregami panowie oficerowie i przemówią krótkim słowem do duszy wojska... Hańba by to,
Cytat
kazali. Nasze sztaboficery z prostej wiary wyrosły. Paniczu, chodźwa w lansjery! - Cicho! - Co nama! Abo nam to potrza złota-pieniędzy? Za ten grosz miedziany lenungu wszędzie kupi torbę obroku,
Wczoraj było tam jeszcze cicho i po bożemu, dziś zjawia się taki Pulut... - Cham, jaśnie panie, zawsze jest psia dusza... rzekł Maciejowic, jeden z najstarszych mieszczan. - Nie, ale cóż ja mam