Doktor Piotr wodził za starcem załzawionymi oczyma i nie mógł
Stefan Żeromski ino ostrożnie wsunął nos i oczy z ulicy w czarną i zimną sień, wnet na cię warknął Włoszyn zielony z głodu abo ci lufę krócicy wprost między ślepie wstawił, abo ta na paluszkach szedł z nożem w
i brutalnie przypatrywali się jego chudym łydkom. Wreszcie słowo skrzydlate wyfrunęło z jego łacińskiej gardzieli: - Olbromski!... to ty, ptaszku! Twoja to jest nowa sprawka... - Panie profesorze! -
Cytat
była zagrożona, jak gdyby traktowano poważnie jego aresztowanie, i zeskoczył, nic zważając na nic, z podium. Teraz stanął oko w oko z tłumem. Czy nie ocenił trafnie tych ludzi? Czy nie za wiele
dawno wypowiedzianych słów sędziego. - Niekorzystnie - powtórzył adwokat. - Był nawet niemile zdziwiony, gdy zacząłem mówić o Blocku. "Nie mów pan o Blocku", powiedział. "On jest moim klientem",
Cytat
- widniały wydrapane na murze nazwiska: "Stefan Żeromski, uczeń klasy drugiej" - a niżej, tuż pod tamtym: "Jan Strożecki, uczeń klasy drugiej". O ile ów, z roku 1863, zanadto pilnie swe nazwisko
sekrecie późnymi nocami, a gdy go wreszcie ułożył i tysiąc razy odczytawszy przepisał na czysto - doświadczył uczucia niebywałej ulgi. Nie myślał wcale o skutku tego przedsięwzięcia, wiedział nawet,