Piesek zeskoczył znowu z kanapy, na którą się był wdrapał. - Krótko
Stefan Żeromski Zostały za nim w polach, ucichły, umilkły... Baśka niosła go wskroś wiatrów siekących twarz, w poprzek miękkich śniegów. Lecieli oboje w dzielnej rozkoszy. Rafał chylił się na jej grzywę, objął
polski skrócił cugle. Broń do ataku! Runą w Prusactwo z kopyta, po polsku, co duchu w szkapach. Lancami psubratów - durch! Ich tam generał wystawił na pagórku dwanaście swoich armat i dawajże w
Cytat
Baryki. Była ona jednak w tym życiu czymś dalekim, sennym, nęcącym. Było w tej książeczce zawarte jak gdyby coś z religii, której się nawet nie wyznaje i nie praktykuje, lecz którą się z
drżący od siły i wesela, śpiewał w nocy: Nie będę się żenił, nie będę się śpieszył... - Jeszcze czego! - wołał drugi. Będę się umizgał i dziewczęta cieszył... - ciągnął pierwszy z taką szczerą
Cytat
zdumienia. - Przecie to jest Rafuś Olbromski... - rzekł wreszcie z cicha do swego starego sługi. Andrzej chwilę łypał oczyma, zanim zdołał wykrztusić: - Ale co też to książę pan!... Przecież to
splątanych przez pracę ludzką, pękały w powietrzu, około drzwi i okien z hukiem głośniejszym od armatniego wystrzału "świecące kule", wyrzucały z bruku i ziemi leje sążniowej średnicy wielopudowe,