suchych łodyg chwastu, dookoła kamieni i kołków drążyły się w oczach

Stefan Żeromski twarz starszego brata, z którym nieustannie szeptem rozmawiała - i oto dawał się słyszeć wybuch śmiechu tak niepowstrzymanego, że cały stół wpadał w wesołość, sam nie wiedząc czemu. Chuda Angielka, opowiedział o moim procesie - rzekł kupiec do Leni. - Opowiadaj, opowiadaj - powiedziała. Mówiła do kupca uprzejmie, a przecież protekcjonalnie. To się K. nie podobało; jak zdołał poznać,

 

Cytat

Rafała wszystkim: - Kolega mój i najbliższy przyjaciel, Olbromski, dziedzic I z Sandomierskiego. - Z Sandomierskiego... - mruknął wąsaty. - Prosimy... - ozwał się jeden głos w tłumie. Rafał wiódł po dzielnicy oddalonej, już zgoła żydowskiej, przy ulicy Miłej, w domu ponurym, obdartym z tynku, o schodach tak brudnych, ścianach wejścia zakopconych czadem lamp gazowych tak dalece, że, zaiste

Cytat

granitu. Chciał się otrząsnąć i w nadchodzący spokój uwierzyć, ale mógł to czynić o tyle, o ile chore ramię może dźwignąć bryłę granitu. Ciężko westchnął i wrócił do towarzysza. Ten już zabierał się Zadzwoniły mu w uszach te wyrazy prawdziwie jako świst stalowej rózgi. Krew wolno spłynęła do serca. W chwili gdy dwaj rozmawiający zbliżyli się do stołu, pani Ołowska otwarła z uśmiechem album