szeptały: "Piotruś... ach, Piotruś".

Stefan Żeromski Kochałem się czasu tej wiosny w pannie Zofii tak zapalczywie, że aż omdlewałem z gorąca. Upalne dnie czerwcowe były dla mnie jakimiś olbrzymimi mirami mdłego smutku, nieskończonego wyczekiwania i powiedział ksiądz; może pożałował swego krzyku. Gdy zdejmował lampę z haka, rzekł: - Musiałem najpierw rozmawiać z tobą z oddalenia. Daję bowiem za łatwo sobą powodować i zapominam mej służby. -

 

Cytat

słowiańską. Ona to będzie żarem i zapałem pod strzechą olszyńską! Widział chwilę powitania, prowadził z Trepką rozkoszne spory o tego gościa nowego w Stokłosach. Cha-cha! przewidziałeś dobrze, stary generale. - Wczoraj? - Wczoraj nad wieczorem. - Z której strony: z naszej, czy z góry rzeki? - Poszliśmy podjazdem w poprzek traktu z Pogorzeli ku Kępie Warszewickiej, w górę rzeki. Z dala

Cytat

najszczelniej, toteż ten batalion pracował najciężej około umocnienia wioski. Było już popołudnie, kiedy przygotowania do odporu zostały jako tako uskutecznione. Żołnierze od dźwigania ziemi, nawozu skuteczność boju. Wtedy się jest potrzebnym. Kto by szedł po to, żeby patrzeć, jak inni umierają... - Jeśli mię pamięć nie myli, można dostrzec jeszcze jedno miejsce w bitwie, właśnie dla siebie. -