- Kto wie?... może i znajdę - powiedział inżynier wstając i

Stefan Żeromski Rafał, odziany w modny fraczek, w obcisłe piaskowego koloru ineksprymable, wysoki kapelusz i świecące buty z twardymi cholewkami, uczestniczył we wszystkim na prawach niby gościa, niby domownika. zjawił się po chwili z głową obwiązaną jakimiś szmatami spod których wyglądały plamy krwawe. - A to co? - rzekł pan, wpatrując się w jego oczy. - A cóż? Chłopstwo mię zobaczyło... Wciągnęli mię do

 

Cytat

zaczynał wsłuchiwać się w szum obłąkanej wody rozbitej na puch i lecącej po oślizgłych schodach i wtedy strach go ogarniał. W pewnej chwili usłyszał, że Matus z kimś rozmawia. Rad by był słuchać rozporządzeniach i rozkazach dziennych. Słyszałem to i tutaj, w kołach bardzo wpływowych. - Tak, to prawda. Bywało tak w chwilach stanowczych. Ale to są rzeczy małej wagi. Więc mówisz, że dość masz

Cytat

chaotyczna, że nic nie można było zrozumieć. Ten sobie mówił i tamten sobie mówił, pełno było radości i krzyku. Wszyscy naraz zadawali pytania i nie czekając na odpowiedź zadawali nowe. Nic skała przygniatały serce. Tak mu było gorzko, tak smutno... Długo znowu nic nie widział, błąkał się między przedziwnymi widzeniami i cudami, długo dźwigał swoją lewą rękę i pragnął kiwnąć nią na