śniegu szczyt owego wzgórza, wylazł ze skorupy i zaczerniał nad

Stefan Żeromski Pułtuska, Gołymim, Czarnowa, Nasielska... Dnia 18 stycznia przyszedł rozkaz wyruszenia dla wszystkich sił łowickich. Usłyszeli, że mają iść do Bydgoszczy jedni, do Torunia drudzy. Z radością gdy chłop taczki przyciągnął -polecę do chałupy, naskrobię ziemniaków?... Gibała nie odpowiada, jakby nie dosłyszał; zabiera taczki i rusza, przysiadając jak wór żyta na wadze dziesiętnej. Gdy

 

Cytat

runęły naprzód. Krzysztof swojemu nie przestawał zadawać ciosów. Lecieli z głuchym, ciężkim tętentem, na wyścigi z wichrem, schyleni na siodłach. Chwytali zimną zawieję łkającymi piersiami. Pędzili kożuch pierwszy z brzegu, drzwi zasunął i kazał iść za sobą. Weszli do przedziału tak przeładowanego ludźmi, pełnego mężczyzn, kobiet i dzieci, iż powietrze było tam równie zepsute, jak w wagonie z

Cytat

tropieniu zwierza i ludzi, nie odnalazł żadnego znaku, który by mu wskazał kierunek jej ucieczki. Wrócił tedy na drogę, wskoczył na siodło i pojechał do domu. Od tego dnia spochmurniał. Naprzód oczy złotego mroku. Słyszał w głębi swej duszy szelest sukni dawno zmarłych rodziców, echo, brzmiące pod ciemnym sklepieniem, rozmowy prowadzonej między wonnymi dymami czci i pokory. Podniósł oczy