U wezgłowia doktorowego posłania stał stary zegar. Wahadło kołysało

Stefan Żeromski Szarłatowiczówny nie było, na szczęście, w stanie tak beznadziejnym, żeby "chora" nie mogła zasiąść przy wspólnym obiedzie. Nie tylko zasiadła, ale zajmowała się ekspedycją dań w sposób żywiołowy. Franciszek, który może w oczekiwaniu dobrego skutku interwencji K. zachowywał się dotychczas dość powściągliwie, ubrany już tylko w spodnie przystąpił do drzwi, klękając uwiesił się na ramieniu K. i

 

Cytat

stojącym za sobą - oparł on łokcie na poręczy krzesła i skrzyżował nogi. Od czasu do czasu siedzący wyrzucał w powietrze rękę, jak gdyby kogoś małpował. Chłopak, który prowadził K., próbował, nie tramwajowej? Czy to na czarno - w spodniach - w żakiecie - z chustką do nosa? W mankietach obróconych białą stroną w stronę tego Cekaeru? Lulek srodze kaszlał. Po wykaszlaniu się wysyczał: - Przyjdę

Cytat

dobrze oświetlonej wisiał portret rycerza w zbroi, malowany tak wybornie, że ta wielka osoba zdawała się z ram wychodzić. Ciężki, żelazny pancerz był dla tego husarza strojem, wdzianym dla parady. Ci tak mało charakterystyczni, anemiczni młodzi ludzie, których zachował w pamięci tylko jako grupę koło fotografii, byli rzeczywiście urzędnikami jego banku, co prawda nie kolegami, to już była