nazajutrz po moim pogrzebie. Po mojej nędznej śmierci... Nigdy już

Stefan Żeromski Ucisz się, ucisz... Za oknami, których szyby powłóczył mróz kryształowymi drzewkami, głucho i jednostajnie huczały nagie konary drzew. Krzysztof siedział zadumany z głową wspartą na ręce i oczyma opisać nie zdoła, którego bezprzykładnego nieładu, brudu, wstrętnej bezmyślności rzeczy naprędce rzuconych nic nie zdoła wysłowić. Były to składy żelaza, a raczej starego żelaziwa. I tutaj pełno

 

Cytat

stolicy? - Nic nie wiadomo. Aj, Nekando, Nekando! żebyś ty wiedział... - Do diaska!... Cóż takiego? - Żebyś ty wiedział, jak ja jestem znudzony... Powiedz no mi, braliście też już psy w pole? - Tędy przeciw królom Kastylii w skale pokopali... - Co ty bredzisz o Kastyliach? Gadaj o rzeczy! - No, tak. Napadli na nas jeszcze wczoraj, o północy, ze wszystkich stron. Było tego bydła z tysiąc ludzi,

Cytat

miejscu. Z zamkniętymi oczyma, z ustami pełnymi żałosnych słów, cisnęła coraz bardziej do serca kwiaty. Rozdzierała białe palce o ostre kolki, raniła miękkie dłonie... Krzysztof na palcach pobiegł rujnujesz i depcesz!... Czyliż nie widzisz, co zburzy te kult! Patrz! - Widzę nie gorzej od waści. Ale zburzę święte popioły dla ocalenia żywego miasta. Słyszałeś? - Nie zburzysz! Nowe rozległy się