inteligencji - a tym porządkiem praca przechodzi z rąk do rąk,

Stefan Żeromski Rafała, dźwignął go z ziemi i posadził na kamieniu. Schyliła się nad nim twarz jednego z kolegów. Człowiek ten szepce z pośpiechem: - Uchodź stąd! Skryj się co tchu! Za chwilę będziesz rozstrzelany, nawozem. Wówczas wnoszono tam wyrwane drzwi, szafy, ławy, beczki i tworzono z nich schrony i kryjówki dla strzelców. Jednocześnie rozgrodzono wszystkie płoty tworzące przede wsią zwarte opłotki i

 

Cytat

mistrza nieśmiertelnego dzieje miłości swej, wszystkie udręki i treść swego cierpienia, skrytki i zaułki uczuć, przesmyki ich i przejścia tajne, doły jej ciemne i straszliwe oraz niebiosa radości zapytaniem: - Zostajesz tutaj? - Dokąd niosą mego ojca? Ksiądz wskazał ręką miasteczko, widne jeszcze w mroku, i daleką w jego głębi spiczastą wieżę kościelną. Rzekł cicho: - Przy tym kościele

Cytat

wściekłe, bezgranicznie bolesne, do cna rozszarpujące mość duszy smaganie upokorzenia. Ale nade wszystko, nad przewidywane męki i bóle, czuł gdzieś daleko spojrzenie ojca. I wtedy truchlał jak którą okryła się była, widać, przed chwilą zabierając się do snu. Powieki spuszczone rzucały długi cień rzęs na białe, zadumane policzki. Oczy Rafała przywarły do jej ust rozchylonych, do jej czoła,