oczyma od razu całego listu, lecz wykradał jedno, dwa zdania, kilka
Stefan Żeromski oraz pasek, tak że wyglądało nadzwyczaj praktycznie, mimo iż nie było jasne, do czego by mogło służyć. - Kto pan jest? - zapytał K. i natychmiast podniósł się w łóżku. Mężczyzna jednak zbył to
fortuna, osobliwie w Prusiech Południowych... - W Prusiech Południowych... Skoro tak, to może i mnie łatwiej będzie odegrać rolę Cincinnata na twój koszt, mości książę... - rzekł szybko Olbromski.
Cytat
ostateczna. - Wobec tego proszę mi pozwolić jeszcze tylko kilka słów - powiedział adwokat, odrzucił pierzynę i siadł na brzegu łóżka. Jego bose nogi z siwymi włosami drżały z zimna. Poprosił K.,
się w pobliżu księżniczki Elżbiety. Nie kochał się w niej, och nie! Można by prędzej powiedzieć, że jej nienawidził. Jej radosny, szczęśliwy śmiech odbierał mu sen i duszę całą napełniał zimną
Cytat
wypieki schorzałego światła, co się gdzieniegdzie chyłkiem przekradało w przestrzeni. Północno-zachodni wiatr nadlatywał i zacichał miecąc po polach przewiędłe i zeschłe źdźbła. Naokół stały
pobiegł na wskazane mu przedmieście. Dziwnym trafem zauważył po drodze, choć mało miał czasu na rozglądanie się, trzech wplątanych w jego sprawę urzędników, Rabensteinera, Kullicha i Kaminera.