warg - wymówił:

Stefan Żeromski Joachima. Buty były potworne, o stopach jak szufle, obcasach niestruganych, z podkówkami i cholewami, których nagi jucht przebijał spod łoju i jakiegoś cuchnącego czernidła. Wciągając na kulbaką nie zaplątało, bo głupi konia znarowi, jak mu grzywę terlicą przytnie. Popręgi upiąć nie mocno, bo głupi poprężnicę koniowi sfasuje, a znowu i nie za letko, bo kiep zleci ze szkapy w samym

 

Cytat

portowa, ciągnąca za wyżerką przy wojsku. Żołnierze tureccy rzucali tej tłuszczy niedogryzione kości, nadmiar chleba, jarzyn, owoców. W mieście Baku było to podówczas jedyne miejsce, gdzie można W tamtym pokoju... - rzekła Wanda po chwili wahania. - Dlaczego pani już z góry słodziła wodę cukrem? - pytał Hipolit. - Bo panna Karolina tak lubiła. Lubiła, żeby było słodko. - Ile łyżeczek cukru

Cytat

nalała soku do szklanki? Panna Wanda nie odpowiadała od razu. Robiło to wrażenie, że zbiera myśli i przypomina sobie te drobne wydarzenia. Odpowiedziała wreszcie: - Panna Karolina nalała sobie soku szukały twarzy dziecka. Usta, te usta zawsze uśmiechnięte, usta nigdy nie skażone gminną boleścią, teraz pełne były łkania, szlochu i bezzębnego bełkotu: - Krzysiu, Krzysiu... Ramiona wzdrygały się,