długotrwałą jazdą w wagonie. Powieki mu się kleiły, ale nie dawał mu

Stefan Żeromski Urodziłem się pod tym dachem, tam jest moja biblioteka, zbiory, pamiątki... Żegnaj, stara chato... Rafał usiłował skleić coś pocieszającego, ale książę machnął ręką. Zeszli ku rzece i zdążali jej Żydów, robotników, rzemieślników, rybaków, pracowitych i urwipołciów, dobrych i złych, mądrych i głuptasów. Chciałoby mi się gadać o ich życiu. Nażyć się z nimi! - Dziwny gust! - Może i dziwny, ale

 

Cytat

podszedł do szafki ściennej, gdzie przechowywał dobrą wódkę, jak naprzód wychylił jeden kieliszek zamiast czegoś gorącego na śniadanie, a następnie drugi dla dodania sobie odwagi, ten drugi jedynie fortepianie. Nic do jej głowy nie przystępowało, tylko ta muzyka. Mogła grać przez cały dzień, nic nie jedząc ani pijąc - mogła nie spać, a nawet nie wiedzieć, że żyje na świecie, byleby jej tylko

Cytat

kark i ramiona, wyciskając na koszuli czarną pręgę cuchnącego potu, ręce mdleją w łokciach, nogi cierpną i drętwieją od zanurzania ich w szlamie - ale dwa kubiki na dużym dniu wybrane - to znaczy mahoniowa deska zastępowała stół, łóżko było z surowej skóry bawołu, zawieszone na słupach, a przez całą noc dla odpędzenia komarów tliły się pniaki spróchniałe. Och! noce, noce! Nieraz już dawno