Dominik Cedzyna jest w domu?

Stefan Żeromski rewolucji. Każdy z nich dźwigał olbrzymi gąsior z winem. Tłum żołdacki ryczał z zachwytu i klaskał w ręce. Tamci, błaznujący, poustawiali przyniesione gąsiory na ołtarzu. Przydźwiganą przez kilku przylgnęło do młodego rolnika. Od wczesnej wiosny do późnej jesieni kurzyły się w obszarach tak zwanych odpadków, po zboczach górskich, kupy wydartego z ziemi jałowcu, który palono wraz z pniakami

 

Cytat

Krzysztof poczynał żyć. Oddziały, znużone za dnia czyszczeniem koni, rewizjami wachmistrzów, reparacjami rynsztunku, kuciem koni-spały twardo na siodle. Spali ludzie, od chłodu nocy wiosennej pokoju zawołał: - Ja już sam trafię do łóżka, a ty pokaż drogę porucznikowi. - Ładnie mię wykierowałeś, opiekunie szepnęła panienka ze śmiechem. - A czy aby naprawdę trafisz do łóżka? - Kpisz czy o

Cytat

potrącani i pociągnięci przez ciżbę, szli, a raczej płynęli w masie z oczyma utkwionymi w nagie, żółtawe drewno z poprzecznym ramieniem. W oddali, w mrocznych czeluściach ulic, za opustoszałymi słaby i nikły w tym oddaleniu i na tej wysokości, wychylił się jednym rzutem daleko przez okno i wyciągnął jeszcze dalej ramiona. Kto to był? Przyjaciel? Dobry człowiek? Ktoś, kto współczuł? Ktoś,