telegrafistom), gdy oto niespodziewanie zjawił się demon
Stefan Żeromski bekiesze poczęły zawadzać, więc je rzucano w sanie. Hajduki wysoko wznosiły pochodnie i gruby, bujny, migotliwy blask oświetlił miejsce. Zabłysły kółka pasów, barwne kierezje, wyszywane gorsety,
otworzył pierwszą książkę, ukazał się nieprzyzwoity obrazek. Mężczyzna i kobieta siedzieli nadzy na kanapie; lubieżna intencja rysownika występowała wyraźnie, ale jego nieudolność była tak wielka,
Cytat
miał zarobek i na pewien czas byt w Warszawie zapewniony. Rano i po południu pracował w prosektorium, chodził na wykłady, później obiadował z kolegami, a wieczorem w "salonie" Gajowca wertował
usiądzie? K. natychmiast usiadł i aby usadowić się jeszcze lepiej, wsparł łokcie na poręczach. - Pan ma lekki zawrót głowy, prawda? - spytała go. Widział teraz jej twarz blisko przed
Cytat
na wyrku stękał i niemowlę z krzykiem popłakiwało. Zaraz wszystko to wciągnął w siebie dym. Wielkim kłębem zniżał się, zniżał coraz bardziej, sięgając niemal głowy, to znowu chłonął niewidzialną
obejrzał, już znikła. Znikła bez śladu, bez znaku, bez cienia swego bytu, niby bruzda wyorana w powierzchni jeziora przez uderzenie wiosła, które dokądś, u boku szybkiej łodzi, w dal niezgłębioną