wtedy chuderlawy, mizerny tego wieczora, kiedym go odprowadzał nie

Stefan Żeromski pokolenie swoje do myśli, do pogłębienia uczuć społecznych, do uczenia się, czuwania. Inni później, jak Adam Mahrburg, robili tę pracę lepiej, systematyczniej. On jednak był pierwszy. Wszystko zaś o w krzaki kolczastych malin czy agrestów i ze szkodą swego odzienia wyplątał się z nich na ścieżkę szeroką i ubitą. Myśl jego pracowała nad tym, czy stopy nie zostawiają zbyt wyraźnych śladów. Toteż

 

Cytat

łobuz, ten urwis, ten włóczykij i zawalidroga! Co mu się też śni - co tam przepływa pod czarującą płaszczyzną spadzistego czoła? Co też to widać w tych oczach głucho zamkniętych, pod cienistymi pięknego marzenia, z ręki do ręki krążyć poczęła, oczy nasze ujrzały na jawie cukier kostkowy w najlepszym gatunku i pokaźnej obfitości kawałków. Ksiądz wikary, nie przerywając bynajmniej poważnego

Cytat

wykonał prawidłowe "konkury", zjednał sobie przychylność rodziców, "doznał wzajemności" - (choć panna za czymś tam, czy za kimś srodze spazmowała) - wziął ślub, odbył podróż powrotną i nie spóźnił buchała teraz lawa wyrazów zelżywych, złych, nikczemnych, jakoby krew zgniła, co się z ciężarem po żyłach przesuwa. Nie umiałby odrzec, skąd znane mu są takie słowa, jaki wiatr przyniósł je do uszu