kataklizm, jakby stary zegar przyciął sobie język własnymi zębami.

Stefan Żeromski gadatliwe usta tak długim pocałunkiem, żeby ją właśnie uchronić od gadania, podsłuchania rozmowy i - "ewentualnie" - zguby. Wtedy na dobre zamilkła. Zamilkła na długą, zapomniałą chwilę, kiedy w oddały huk olbrzymie, czarne bezokienne gmachy, mury klasztorów, dzwonnice i wieże kościołów. Kartacze porwały w sztuki pierwsze głowy i piersi. Jasna krew strugą ściekała po cegłach w płaskie

 

Cytat

leżał z Leni. Od czasu do czasu dawał mu błahe przestrogi, jakie się daje dzieciom, równie jałowe, jak nudne oracje, za które K. w obrachunku końcowym nie myślał zapłacić ani grosza. Gdy się pocałunek. Cichy okrzyk wyrwał się z jej piersi. Odsunęła go w zdumieniu i wyszła. Rafał stał plecami o ścianę oparty tak, jak go zostawiła. W głowie jego, w piersiach, w uszach, w sercu zlewały się

Cytat

zdezenterował. We dnie jek sie krył, a na mroku leciał ku halom. Ale sie w jednym mieścisku, na węgierskiej stronie, do mnie przyznali. Wzieni łapać. Dopadli me w takiej wąskiej ulicce, zaparłek sie słyszał w głębi siebie jak gdyby obietnicę tajemniczą, wyjawioną przez głos obcy, głos pełen łaski miłosnej. Nie umiałby nikomu powiedzieć, czemu patrząc na widok czarnych rokit, gęstym zastępem