Za moich czasów syn był w ręku ojca, słuchał go i czcił, nie miał
Stefan Żeromski jaśnie pana nie inaczej, tylko jaśnie panem hrabią, panienkę - panną hrabianką, a mnie... Mnie tymczasem jeszcze nie! Jak ma być równość, to równość. I tak jestem szlachcic na zagrodzie, więc równy
na szerokim stole pośrodku izby. Tu i owdzie wisiały na ścianach mapy, stare sztychy i karykatury. W ciemnym kącie stało sosnowe łóżko z lichą pościelą, a nad nim wisiała broń: pistolety, sztucery,
Cytat
wijąc się po stopniach, w dół spływała. Idący ze dwom mieli w oczach ten widok. Wlecieli też zaraz na schody wściekłym skokiem, sadząc przez rannych. Dopadli piętra. Tam już na nich z długiego
-jakiego to wreszcie twórczego geniuszu wymaga ów "złoty". Cezary zgadzał się, lecz nie płonął entuzjazmem do "złotego". Gdyby pan Gajowiec wiedział, o czym myśli ten młody człowiek w trakcie jego
Cytat
pan nadaje taki tytuł ogólny i wspólny? Czy dlatego, że w Warszawie mieszkali? - Nie. Nie dlatego. Za czasów niewoli rosyjskiej mieliśmy tutaj w Warszawie znakomitych pracowników, świetne
i przeciskał się co prędzej, co tchu za mury klasztoru franciszkańskiego. Minął wylot bocznej uliczki, dwie czy trzy sienie, i oto stanął u wejścia do domu, który poprzedniego dnia zdobywał w gronie