to są przejemności, ani słowa; ale siedzieć tu zimą i łypać oczami

Stefan Żeromski jakiejś szczególnej skorupie niemniej szczególny, a jakoby natychmiast uzdrawiający rosół zaczarowany. Chory drzemał. Kiedy niekiedy otwierał oczy i z głębokim podziwem patrzał na blaski ognia, nim trupia głowa, w którą wstawiana świeca tliła się bynajmniej nie tajemniczo. Przychodzień powiódł oczyma wokoło i nie bez drżenia zobaczył w kątach czaszki, piszczele, gnaty ludzkie. Zamiast

 

Cytat

nagości. To mówiąc młody Cedro otworzył drzwi do sąsiedniej stancji i ukazał ją Rafałowi. Pokój ten dawno, widać, nie był bielony, bo nagie, jędrne, brunatne belki z modrzewia gęsto przeglądały spod bezmyślnych. Bawił ją jak wesoły trzpiot, jednocześnie drwiąc z niej oczyma pełnymi odrazy i wzgardy i klnąc ją wewnątrz siebie najwstrętniejszymi przezwiskami. Wśród kaskad słów skierowanych do

Cytat

zapytał Sokolnicki głosem grubym, bezczelnym w tej ciszy i oczekiwaniu. - Widziałem, generale. - W którym miejscu? - Około karczmy, w miejscu rozstania się dróg, później w polu, gdy uchodziła na tegoż gródka, na Kielcach wzniesionego, wyszedł węgierski książę Emeryk i poniósł w ręku święty krzyż na Łysiec, gdzie już król polski imieniem Mieczysław, a może Bolesław przezwiskiem Chrobry, a