truciznę jednym jedynym synowskim uściskiem.
Stefan Żeromski Jedno czarujące wspomnienie bladej twarzy było w nim stałe, wieczne, niezmienne, wcielone w jego duszę jak życie. Ćmiły się te oczy od wichrów wspólnych, wewnętrznych jak płomienie, które się od
- Co mi tam pleciesz! - przerwał mu z nagła dziedzic. - Właź oto na koń, jedź mi jeszcze raz na Budy, schowaj się w alkierzu, czy jak sobie tam chcesz, tylko mi przywoź rychło wiadomość, co i jak.
Cytat
półzłudzenie, niejasną sensację cielesną, że z dala ktoś jeszcze pędzi na koniu w cwał... Nie chciałby tego przed sobą wyznać, że ma na myśli Krzysztofa. Było mu przykro i obmierźle tym się
mówisz? - Dwanaście już lat upłynie w tym listopadzie miesiącu, jak ja z towarzyszami odszedł z jakimowieckiego placu. Tak, zda się, jakoby wczoraj było. Z rozpaczą my broń cisnęli, złamali my broń
Cytat
zostali, zatłuczeni kolbami, wytraceni w tych norach, co do nogi. Trupy ich rozszarpano bagnetami, twarze zmiażdżono, piersi złamano obcasami. Wiązani byli we własne pasy za gardła. Zaczepiano pasy
politycznych. Wówczas młodzież uniwersytecka skarciła ów protest policzkiem. Wszyscy redaktorowie "poważni", którzy protest ten wydrukowali, w jednym dniu i o tej samej godzinie dostali "po pysku".