Pamiętam raz... Po długich i tęgich mrozach, po ciężkiej zimie,
Stefan Żeromski bo wiem, me jest właściwie przez ustawę dozwolona, tylko polerowana, i nawet to, czy z odnośnego miejsca w tekście ustawy wynika przynajmniej tolerowanie jej, jest kwestią sporną. Dlatego, ściśle
odwrócił i czekał. Doktor powrócił do stolika nauczycielki i zaczął pisać. Ręce mu się trzęsły i skakały co chwila do skroni. Kombinował, pisał, przekreślał, darł papier. Wystosował list do
Cytat
wyorały i w to miejsce sygnęły. Tak toto porosło i krzewiło się w polu. - A potem przestrzeń bezdrzewna w jasnej glebie. Kędyś na horyzoncie aleje w Nawłoci - bliżej kępy drzew Leńca. Para
gościniec widzisz, jak z lasu idzie do Nadarzyna? - Widzę, panie kapitanie! - Za Nadarzynem trakt widać jeszcze, czy nie? - Widać, panie kapitanie. - Pola wszystkie oglądaj, dokoła... Patrzysz? -
Cytat
Pawełkiem, sąsiadem Kuleszyńskim! Jak zaczniemy łupać we łby! I nie my jedni. Kto miał konia tęższego, a mógł go spiąć ostrogami, rzucić się w szereg abo, czy ja wiem, był odważniejszy czy co, to
wytłumaczyć ci tę zagadkę. Ci trzej zasłużyli na specjalne w mojej izbie wyróżnienie dlatego, że byli moimi nauczycielami. Na nich się w mej głuchej prowincji uczyłem ideału - ja, urzędniczyna pod