Stary Cedzyna głucho szlochając wyciągnął ramiona i ogarnął
Stefan Żeromski po broń zostawioną w polu na wozie Winrychowym. Tymczasem deszcz rzęsisty puścił się znowu i na małą chwilę ocucił powstańca. Powieki jego, zaciśnięte przez ból i popłoch śmiertelny, dźwignęły się i
chrapiących i cuchnących współkopaczów. Na ogół nie wiedziano o nim, co jest za jeden. Ponieważ pracownicy składali się z Rosjan, Gruzinów, Niemców i Żydów, a on był nieco odmienny od wszystkich
Cytat
pewnej sztucznej masy, naśladującej wydatność, młodość i gładkość cielesną. Za pomocą aksamitek przykrywających miejsca spojenia sztucznych szyj z prawdziwymi i za pomocą mnóstwa istnej profuzji
liny. Jednego razu w ciemną noc grzmotnęło okrętem w jakieś skały. Zatrzeszczał, zadygotał i legł na boku. Stanął. Usłyszeli my krzyk kapitana: "Siekiery! Tnij liny! Tnij drugi maszt! Armaty z
Cytat
siablami. Pan wielmożny już wtedy w swoją najgorszą złość weszedł. Uskoczył do małej stancji i drzwi za sobą zaparł. Dopiero łap za pistolety, za dubeltówkę i przez sadek do lamusa. Mnie kazał
ma już - żal się Boże! - nawet rywala. Został tylko on, Cezary, cień i podobizna "panny Jadwigi", a ma oczy kubek w kubek do matki podobne. Pan Gajowiec chętnie z Cezarym rozmawiał. Zamykali się