wyraźnie, że ta chwila, co przemija, ten ułamek czasu, co trwa
Stefan Żeromski nie poradzi. Dreszcze wyrwały się spod jego woli, łamały go i trzęsły. W głowie zatlił się krwawy płomień. Ruchem niezawisłym od świadomości, myśli i woli, głuchym aktem bezdennej rozpaczy zaczął
indziej. Sami spłynęli w tę dzielnicę, zeszli się tu jedni do drugich, a przyrastając stale, stworzyli samochcąc getto. W tych ulicach ginęły już napisy polskie na sklepach, składach i warsztatach.
Cytat
geniuszu... Râteau! - rzekł kapitan głośniej. - Ty wiesz, że ja się nie boję... - Słyszałem, obywatelu Le Gras, że pragniesz zadać sierżantowi jakieś tam pytanie... - rzekł Gudin. - Tak. Pragnę mu
mieszkalny. Kobieta spostrzegła jego zdziwienie i rzekła: - Tak, mamy tu wolne mieszkanie, musimy jednak w dnie posiedzeń wyprzątnąć pokój. Posada mego męża ma swoje złe strony. - Nie tyle
Cytat
rzekł zupełnie jak dziecko, gdy mu w żywe oczy zadają kłamstwo. - A ja... - Co ci jest? - A ja myślałem, że się boisz. - Lepiej byś westchnął do Boga za pomyślną noc dzisiejszą, zamiast mię nękać i
dziękował w listach swych Cezaremu za tak chwalebne prowadzenie się i postępy w naukach. Matka odczytywała te ustępy zatwardziałemu recydywiście i osiągała na chwilę coś w rodzaju skruchy i żalu za