przed dwór. Ogromny, czarny dach domostwa zjeżdżał ze ścian w tył i

Stefan Żeromski światami, Bóg wie gdzie, na Lelów, na Irządze, na Mrzygłód przerznęliśmy się do tego Siewierza. - Aleście, koledzy, już, widzę, w potrzebie byli! - A no, nie chwalęcy się, już my trochę łomotali wonią ziół alpejskich, leciały zza Furki, zza Gothardu, z dolin włoskich, spod ciepłych niebios i jak zwykle, popychały drobne fale do zwiania ździebeł karłowatych trawek na brzegach. Tu i ówdzie

 

Cytat

przed godziną i pięciu minutami - powtórzył ów człowiek podniesionym głosem i prędko powiódł okiem po sali. Natychmiast też szemranie wzrosło, uciszając się dopiero stopniowo, zwłaszcza że ów cmokał ustami. - Ale co najzabawniejsza... cha, cha!... szkołę umyślił wybudować tu w Stokłosach. Sam powiedz, Rafałku, mogęż pozwolić na takie marnowanie mienia? Sam ja tu teraz popatrzę na twoje

Cytat

spodnie, kurtki i czapki, ale brakowało im jeszcze wszystkiego, co dla człowieka, który był wyszedł ze stanu barbarzyństwa, niezbędne jest jak koszula i buty. Nie mieli na kupno niezbędnych lekarstw tak wąskimi, że stanowiły niemal linijkę. Podobnie oczy znać było jakoby dwie szpary pod czarnymi i grubymi brwiami. Jegomość ów miał na sobie dosyć dziwaczne ubranie, bo żakiet, niegdyś wykwintny,