na pochylone pola, zapadający się w ziemię dwór staroszlachecki i

Stefan Żeromski czoła aż do brody w pobliżu nosa targał mu twarz. Rozpacz runęła na niego jak ściana kamiennego domu. Cóż dalej? Ścigać ją i zabić, czy uciekać? Chwilę jechał trupiomartwy, jakby go przed chwilą burza. Wyzywał ją na rękę, szarpał wolą ku sobie. Po dawnemu jął śledzić spod nawisłych powiek, z zasadzki rzęs, powab tej twarzy i tajemnice przecudnego łona. Oczy jego z manowców tych szpiegowań

 

Cytat

goryczy. Stanęła wreszcie. - Widzisz, coś ty narobił! - rzuciła z głębi piersi. - A co? - Ach, ty! - wybuchła. - Gdybyś był wtedy nie skroił tej awantury, byłabym może wybrnęła z matni. - Tej sobie wzajem kilka słów, słów-pieszczot, słów-uściśnień. Konie parskały na równym, wyschłym gościńcu. Obłok kurzawy wstawał spod ich kopyt, otaczał wasąg i podróżnych. Noc była księżycowa, widna.

Cytat

Wydarł ją z pazurów babskich, wywlókł palce spomiędzy śrub i haków, zgiął łokieć nadmiernym wysiłkiem i dłoń przyciągnął ku sobie. Chwilę gotował cios. Zadał go z dołu we wszystek pokład babskiego pod najcichszym nawet krokiem, a sklepienie słabo, lecz bezustannie, w wielokrotnych, regularnych interwałach rozbrzmiewało głuchym echem. K. czuł się trochę opuszczony, gdy - być może, obserwowany